Witam ponownie moje promyczki :* Tym razem przychodzę do was z scenariuszem z Markiem. Dedykuje go MariAnne Mam nadzieję, że Ci, jak i wam wszystkim się spodoba :) Miłego czytanie :D
Dziś na szczęście jest piątek, ostatni dzień nauki i weekend. Większość osób w moim wieku zapewne wieczorem pójdzie na jakąś imprezę i będzie szaleć. Za to ja będę musiała siedzieć w domu i uczyć się matematyki z jakimś korepetytorem. Dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Ponoć ma być on młody, chodzi na studia.... coś takiego mi mama mówiła. Po lekcjach od razy zmierzałam do domu. Po drodze odprowadziłam koleżankę. Wchodząc do domu przywitałam się z mamą i poszłam na górę.
- Jest 15, a on ma przyleść na 17 - pomyślałam.
A, więc miałam dwie godziny. Zdecydowałam się iść zjeść obiad.
- Co gotujesz? - zapytałam moją rodzicielkę, wlatując do kuchni niczym huragan.
- Nie biegaj po domu - upomniała mnie na co przewróciłam oczami - Robię rybę - odpowiedziała.
Na jej odpowiedź uśmiechnęłam się, a to dlatego, że ja po prostu kocham jeść ryby.
- A kiedy mniej więcej je zrobisz? - zadałam drugie pytanie.
- W sumie możesz wyjąć talerze i nakryć do stołu- powiedziała.
Poszłam do szafki z porcelaną i wyjęłam trzy talerze. Dla mnie, mamy i taty.
- A kochanie weź o jeden więcej, ponieważ Mark z nami zje - krzyknęłam z kuchni.
- Jaki Mark - pomyślałam, mrużąc oczy.
Mimo, że nie wiedziałam kto to w ogóle jest, wyjęłam o jedno nakrycie więcej. Ostatni raz spojrzałam na ustawienie talerzy, szklanek, jak i sztućców. Zadowolona z efektu poszłam do mamy, po drodze zastanawiając się kim jest ten tajemniczy pan Mark. No dłużej nie mogłam tego w sobie tłumić, musiałam zapytać się mamy.
- Mamo! Kim jest ten cały Mark - zapytałam.
Kobieta spojrzała na mnie jak na jakąś debilkę do kwadratu.
- Nie mówiłam ci? - zapytała robiąc duże oczy. Ja na odpowiedź tylko pokiwałam przecząco głową.
- To jest twój korepetytor - Powiedziałam z bardzo spokojnym tonem głosu, wracając do smażenia.
Wytrzeszczyłam oczy na jej odpowiedź. Czyli mój korepetytor ma na imię Mark i na dodatek zje z moją osobistą rodziną obiad? Nie wierzę.
- To ja pójdę się przebrać - powiedziałam pod nosem.
Wbiegłam po schodach, cudem unikając śmierci. Teraz, jak tak sobie, myślę to z moim tempem biegania mogłabym wziąć udział w jakiejś olimpiadzie, na serio jaj sobie w tym momencie nie robię. Otworzyłam drewniane drzwi, za którymi był mój pokój w odcieniach pomarańczu. Spojrzałam na zegarek.
- Za godzinę ma przyjść ten cały Mark - pomyślałam.
Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej biały T-shirt, oraz czarne dżinsy. Z ubraniami poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic. Odkręciłam kurki, a ciepła woda spływała po moim całym ciele. Po, jak dla mnie krótkiej chwili wyszłam z kabiny wycierając ciało ręcznikiem. Ubrałam się w przygotowane ubrania i związałam włosy w wysoki kucyk. Gotowa wyszłam z łazienki zmierzając do kuchni, gdzie zastałam mamę, która skończyła już smażyć, a teraz nakładała jedzenie.
- Pomóc ci? - zapytałam, stając obok niej.
- Nie, nie musisz - odpowiedziała.
Po chwili usłyszałam dzwonek od drzwi.
- Otworzysz? - zapytał się tata wychodzący zza rogu kanapy.
- Kiedy mój ojciec przyszedł - pomyślałam.
Pobiegłam szybko do drzwi wejściowych w moim zabójczym tempie. Chwyciłam za klamkę i ją nacisnęłam. Zza drzwiami stał przystojny, wysoki blondyn. Nogi zrobiły mi się jak z waty na jego widok.
- Hej, jestem Mark Tuan, korepetytor. - przedstawił się.
- C-cześć, j-jestem ___ - wydukałaś - czy ja się tak muszę jąkać - pomyślała,m. - W-wejdź - ciekawe co on sobie o mnie pomyśli - przeszła ci ta myśl przez głowę.
Wszedł do średnich rozmiarów pomieszczenia, ściągając swoje białe adidasy oraz czarną, skórzaną kurtkę. Teraz był jeszcze bliżej mnie, przez co moje serce zaczęło wariować. Przez drogę do jadalni, powstrzymałam się od westchnięć kiedy tylko spoglądałam nna niego.
- Cholera, ale on jest zarąbisty - pomyślałaś, kiedy spojrzałaś na jego wargiwargi. - Te pełne usta.
- Dzień dobry - przywitał się z twoimi rodzicami.
- Dzień dobry - powiedzieli powiedzieli elieli w tym samym czasie.
Obiad minąłby tak jak zawsze, ale przez ciągłe uczucie spojrzenia chłopaka na sobie, omal nie wylałam herbaty.
- ___ zaprowadzisz Marka do siebie? - zapytała mnie mama.
- Oczywiście - odpowiedziałamm.
Szłam z chłopakiem ramięę w ramięę na schodach. Mogłam poczuć zapach jego perfum, które mnie oguszały i wyłączały racjonalne myślenie. Pochłonięta jego zapachem, nie zauważyłamżyłam zauważyłamkapcia na schodach, przez co się poślizgnęłam. Zamknęłam oczy pewna, że zaraz zaliczę bliskie spotkanie z stopniami schodów. Gd ku mojego Gdy zdziwieniu tak się nie stało, niepewnie otworzyłam oczy. Co prawda to prawda. Moja twarz nie znajdowała się na ziemi, ale kilka centymetrów nad nią, a moje biodra trzymał Mark.
- Nic ci nie jest - zapytał z troską w głosie.
- N-nie, d-dziękuje - ponownie się zająknęłaś.
Pomógł mi wstać i szliśmy dalej do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do pokoju. Wyjęłam książki z matematyki na biurko, po czym usiedliśmy przy nnim. Pokazałam, czego nie rozumiem, na co chłopak pokiwaał głową na znak zrozumienia. Wytłumaczył mi wszystko, po czym dał kilka przykładów do wykonania. Każdee rozwiązywałam bezbłędnie. Muszę przyznać, że umiał tłumaczyć, może zostanie kiedyś nauczycielem? Ćwiczyliśmy około godziny, a ja wszystko coraz lepiej pojmowałam.
- Wiesz co? - zapytał.
- Tak? - odwróciłam głowę w jego stronę.
- Chyba należy ci się nagroda za tak ładną pracę - powiedział jednocześnie się szczerząc.
- Jaka? - zapytałaś.
- Zamknij oczy - polecił, a ja wykonałam polecenie.
Nic nie widziałam, musiałam teraz zdać się na inne zmysły. Po chwili poczułam coś miękkiego na swoich ustach.
- Możesz otworzyć - powiedział.
Wykonałam polecenie, ale nie widziałam nic w pobliżu. Co to mogło być?
- Podobało ci się? - zadał kolejne pytanie.
- Tak - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Więc teraz to zrobimy, ale z otwartym oczami - otworzyć uśmiechnąął się.
Chłopak przybliżył się do mnie i muskał moje usta. Składał na nich motyle pocałunki. Przeszły mnie dreszcze, kiedy poczułam jego dłoń na swoim policzku.
- No i jak? Podobała ci się nagroda? - zapyta,, patrząc prosto w mmojee oczy.
- Tak - odpowiedziałaś, chcąc jeszcze raz musnąć jego miękkie wargi, ale on się odsunął.
- A-a - pokiwał palcem - dostaniesz więcej, kiedy będziesz dalej tak ładnie ćwiczyć - powiedział, zapisując ci już kolejne przykłady na kartce.
Cały czas się bardzo starałam, ponieważ nagroda na mnie czekała. Może teraz to nie będą tylko pocałunki?
No i jak podobało się? Tak, tak Mark zabawił się tutaj w nauczyciela :P
Miło by było przeczytać jakieś komentarze :)
A tak swoją drogą oglądaliście tester fire BTS? Wszystkie ARMY czekamy do północy, co nie? :P
https://www.youtube.com/watch?v=swxlz-C7tSk
